Peru


Moją podróż w Królestwie Inków rozpoczęłam od Limy, chociaż to Qusco jest stolicą Królestwa. Ale moją fotograficzną opowieść zacznę od zdjęć w Mieście w Chmurach, czyli
Machu Picchu.
Powiem Wam od razu, że Machu Picchu jest położone na wysokości 2090 m npm.,       
    na przełęczy (a nie na szczycie góry) między dwoma górami  Huayna Picchu (Młoda Góra w języku quechua) i Machu Picchu (Stara Góra w jęz. quechua). Tak więc, jest wiele mitów o tej keczuańskiej wiosce, a prawda jest taka, że nie ma żadnych problemów 
z oddychaniem, bo na tej wysokości ilość tlenu jest porównywalna z ilością tlenu 
na poziomie morza. 
Na przełęcz można dojechać luksusowym autobusem z klimą, z miasteczka Aquas Calientes (Gorące Źródła) położonego na wysokości 1000 m npm., u stóp Machu Picchu
 i Huayna Picchu. Jak widzicie, wizyta w wiosce Machu Picchu jest dostępna dla każdego
i bez żadnego wysiłku ! Nie wierzcie w to, że można tam dostać choroby wysokogórskiej,
to nieprawda. Jedźcie tam i obejrzyjcie to niezwykłe miejsce sami. 
Huayna Picchu jest na zdjęciu poniżej, góra widoczna pośrodku kadru, za wioską.  
Huayna Picchu ma wysokość 2.400 m npm. i na niej też znajdują się domostwa, zobaczcie na tym zdjęciu, są przy samym wierzchołku:
Dlatego mówi się, że wioska leży na wysokości 2.090 - 2.400 m npm.  Ale 2.400 m npm. to też żadna wysokość, a poza tym wcale tam nie trzeba wchodzić, pomijając fakt, że wcale to nie jest takie proste. Podejście chwilami jest bardzo strome, po bardzo wąskiej ścieżce
z przepaściami po obu stronach, a zabezpieczeń nie ma (ściśle mówiąc, nie było kiedy
ja tam byłam, tj. w 2006r.).  
Góra Machu Picchu jest po drugiej stronie wioski, vis-a-vis Huayna Picchu, w tle 
po lewej stronie na tym zdjęciu: 
Aby dostać się do Machu Picchu wsiąada się w autobus marki Mercedes w miasteczku Aquas Calientes i dojeżdża się do samej przełęczy. Autobusy są klimatyzowane i bardzo wygodne. Ta serpentyna w tle po zboczu Machu Picchu (zaraz za ruinami) to droga prowadzące z Aquas Calientes do samego muzeum (bo to jest wioska-muzeum). 
Muzeum jest otwierane o godz. 6.00 i najlepiej jest przybyć tam o tej godzinie, tuż 
na sam wschód słońca. O godz. 10.00 robi się gorąco, a o 11.00 jest patelnia, nie mówiąc już o tłumach ! odwiedzających. Jest po prostu bardzo tłoczno. 
Kiedy się przejdzie bramkę, sprawdzą ci bilet, to twoim oczom ukazuje się taki widok: 
a potem już same Machu Picchu ukryte w chmurach.
Wschód słońca jak to wschód, może być, a może i nie być. Ja akurat trafiłam na mgły, 
i specjalnie wschodu słońca to nie widziałam, ale to też miało swój urok. I zwykle tak właśnie wygląda wschód słońca nad Machu Picchu, taniec mgieł, jak tutaj:
Potem już jest lepiej, mgły opadają i Machu Picchu jawi się w pełnej krasie. 
 Zauważcie, jak strome są tarasy uprawne. Jak Inkowie je budowali ? Jak na nich pracowali ? Jak po nich się poruszali ? Ich wysokość jest większa niż człowiek. Wystarczy chwila nieuwagi, potknąć się, żeby spaść w przepaść.
 
No i lamy, nieodłączny element inkaskiego krajobrazu. Są wszędzie. 
 
 
 
Budka Strażnika, widoczna z każdego punktu Machu Picchu, a raczej Budka Strażnika, 
z której widać każde miejsce Machu Picchu. 
W tym perfekcyjnie zorganizowanym państwie Inków, każde miasto, miasteczko, wioska, wioseczka miała swojego strażnika mianowanego przez króla. Miał on za zadanie pilnować porządku i informować króla o każdym, nawet najmniejszym buncie. Budka umieszczona w najwyższym punkcie Machu Picchu gwarantowała bardzo dobrą obserwację społeczności wioski.

I  Budka Strażnika w środku:
 a takie widoki ze swojego domu miał Strażnik:

 Kalendarz inkaski:
 
 
Skała Kondora. Tak się nazywa, bo podobno kondory lubiły siadać na niej. 
Chyba jedyne drzewo, które się ostało na Machu Picchu, rośnie prawie pośrodku wioski. 
 
 
 
 
 
 
 
Inkowie byli wspaniałymi budowniczymi. Budowali swoje domy i inne zabudowania
bez żadnej zaprawy. Ociosane kamienie były wpasowywane między siebie, jak tu:
Wszystkie kamienie są pasowane na styk, co do milimetra. Takie ciasne układanie kamieni gwarantowało przetrwanie budowli nawet bardzo silnego trzęsienia ziemi. Kamienie są z granitoidów. 
 
 
 
 
 
 
 

A  tak wygląda Machu Picchu z dołu, patrząc z okna pociągu, który jedzie u samych stóp Machu Picchu.
 Poza koleją, u podnóża Machu Picchu wije się jeszcze rzeka Urubamba. Tą trasą przyjechaliśmy do miasteczka Aqua Calientes po trekingu w Andach, 
 i takie widoki podziwialiśmy po drodze.
 
 
 
To nie jest Centralna Kolej Transandyjska, kolej zaprojektowana przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego, to zwykła kolej między andyjskimi miasteczkami. Niektórzy wolą iść pieszo, żeby zaoszczędzić 40 dolarów. 
 
 
 
 
 Kolej Malinowskiego jest już mocno wyeksploatowana i czynna jest tylko sporadycznie, w wielkie święta lub wydarzenia. 
Tu dojeżdżamy do Aquas Calientes, po prawej płynie rzeka Urubamba.
 
 
Jak widzicie, kolej dosłownie "wbija się" w miasteczko. Tory prawie ocierają się 
o zabudowania.
 
Rzeka Urubamba. Trochę wyschnięta, bo to pora sucha, tj. wrzesień, koniec peruwiańskiej zimy.
 
 
 
 
 
 
 
Opuszczamy Aquas Calientes
 
i jedziemy do Qusco. Tylko 110 km a 4,5 godziny jazdy pociągiem. Dlaczego aż tyle ? Bo Qusco jest położone na wysokości 3326 m npm. a Aqua Calientes na ok. 1000 m npm. 
i kolej musi pokonać wzniesienie ponad 2000 m.
Qusco
 
 
 

 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 

 


Andy / The Andes / Los Andes








1 komentarz:

  1. Zawsze mnie fascynował sposób w jaki budowano takie miasta Inków, bo to nigdy nie zostało wytłumaczone. Jest mnóstwo przypuszczeń. Skąd mieli taką wiedzę i tak idealnie wpisali się w świat przyrody, że z nim praktycznie współgrali. Opracowali niezwykły sposób nawadniania i odprowadzania nadmiaru wody, upraw na dużych wysokościach, itp. rzeczy. Jest co podziwiać!

    OdpowiedzUsuń